​Za nami niezwykle barwne zajęcia, których efektem jest cała plejada pierzastych primabalerin. Choć każda z prac została wykonana przez innego autora, wspólnie tworzą niesamowity, niemal bajkowy krajobraz.
​​Zadanie wymagało od uczestników połączenia dwóch różnych technik. Pierwszym krokiem było precyzyjne przygotowanie czarnej sylwetki tancerki. Każdy z autorów musiał zdecydować, w jakiej pozie „zatrzymać” swoją baletnicę – czy będzie to dynamiczny skok, czy pełen gracji piruet.
​Prawdziwa magia zaczęła się jednak przy projektowaniu kostiumów. Zamiast kredek czy farb, w ruch poszły kolorowe pióra, które posłużyły do wykreowania trójwymiarowych spódniczek tutu.